Sebastian Świerc

Wiesz, jak to jest rzucić wszystko i oddać się swojej pasji?

A ja wiem!

No, to może po kolei.

Pracę jako asystent fryzjera zacząłem w 2010 roku,  a wszystko po to, by móc opłacić czesne za studia na kierunku Informatyki. Serio!

Po licznych szkoleniach w kraju, jak i za granicą, postanowiłem rzucić studia (to też nie są żarty) i oddać się bez reszty kunsztowi fryzjerskiemu.

Po dwóch latach szkoleń, targów, pokazów fryzjerskich, warsztatów zostałem fryzjerem-stylistą.

Pracowałem w Katowicach, ale postanowiłem przenieść  się do rodzinnych Piekar Śląskich. I tak po paru latach, ulegając namowom klientek, żony i rodziny,  nie miałem w zasadzie wyjścia- musiałem założyć własny salon fryzjerski- miRRor Shine.

Czy było warto rzucać studia? Przyjdź i oceń!